Dla kogo jest sztuka?

W Polsce sztuka kolekcjonerska jest raczej zamknięta dla osób z zewnątrz.
Prywatne kolekcje są w większości niechętnie pokazywane.

Każdy chroni swego, jak pies kości.

Przeważnie broni je się przed wystawianiem na pokaz szerszej widowni.

Sami kolekcjonerzy rzadko kiedy chwalą się swoimi eksponatami, nie lubią nawet mówić o tym co posiadają.

Dzieje się tak oczywiście przez wzgląd na bezpieczeństwo ich zbiorów.
Jest to zbyt cenne zbiorowisko dzieł sztuki. Polskie warunki są mniej sprzyjające upublicznieniu dzieł sztuki.

Częściej niż w krajach zachodnich dochodzi u nas do kradzieży szczególnie cennych i wyjątkowych eksponatów.
Nic więc dziwnego, że prywatnych kolekcji, które ujrzało światło dzienne jest niewiele.

Niestety, tylko niektórzy kolekcjonerzy zdobywają się na odwagę i udostępniają wieloletnie efekty swojej pasji. Tendencje te zauważył Jerzy Windorbski.

Stwierdził on, że nawet zamożni właściciele znamienitych kolekcji z wielką niechęcią przyznają się do swojej pasji.

Raczej dokładają wszelkich starań aby ich nazwisko nie znalazło się w mediach. Swoje transakcje i inwestycja zachowują w równie wielkiej tajemnicy.

Niestety, tracą na tym nabywane obiekty, gdyż informacja o znanym i cenionym kolekcjonerze, który wykazuje zainteresowanie danym dziełem może zwiększyć jego wartość.

Tym samym wzbudzi zainteresowanie miłośników sztuki i przyciągnie ich na aukcje.
W ten sposób działa światowy rynek sztuki.

Wszyscy uczestnicy rynku śledzą poczynania jednej wpływowej grupy ludzi i ustosunkowują do niej swoje licytacje.

Oni wyznaczają kierunki, w których podążają mniej doświadczeni kolekcjonerzy.
Są wyznacznikami mody, kształtują współczesne trendy. Zyskują w ten sposób licznych naśladowców.

W Polsce sytuacja jest niestety wręcz odwrotna.
Tylko nieliczne duże kolekcje zostały do tej pory wystawione.
Na resztę pozostaje nam cierpliwie czekać, gdyż potrzebne jest jeszcze dużo czasu, zanim sytuacja na polskim rynku sztuki zmieni się i upodobni do tej jaka jest w zachodniej Europie.