Życie kolekcjonera

Inwestowanie w dzieła sztuki nazwać można również dobrze pojętym snobizmem, pojmowane jest za hobby prestiżowe, stereotypowo odbiera się je jako zajęcie klas wyższych, jednak współcześnie staje się swego rodzaju modą.

Istnieją opinie, że dzieła sztuki powinien kupować każdy człowiek, który chce być, bądź uważa siebie za osobę kulturalną, w szerokim tego słowa znaczeniu.

Oczywiście przy zakupie eksponatu po pierwsze należy kierować się wrażeniami estetycznymi i własnym wyczuciem gustu, a dopiero na drugim miejscu postawić aspekt inwestycyjny, który jest dodatkowym walorem tego typu działań.

Różnica między kolekcjonerem a inwestorem wbrew wszelkim pozorom nie jest wielka.
Bardzo często zdarza się tak, że nawet najbardziej zapalony kolekcjoner z pełną świadomością traktuje nabycie dzieła sztuki w jako kolejny krok inwestycyjny.

Tak właściwie, z tego typu postawą aktualnie można spotkać się najczęściej, co wcale nie oznacza, że jest ona niewłaściwa.

Oczywiście są znane przypadki kolekcjonerów, którzy przez całe życie są wierni tylko i wyłącznie swojej pasji i miłości do sztuki, i nabywają dzieła, które są tylko, i wyłącznie przedmiotem ich pożądania.

Niestety niewiele jest takich osób.

Nawet, jeżeli za kolekcjonowanie dzieł sztuki zabiera się taki zapaleniec, z biegiem czasu zaczyna zastanawiać się nad wartością posiadanych eksponatów.
W praktyce długoterminowej trudno pozostać przy swoich początkowych postanowieniach i nie paść pokusie zarabiania na swojej pasji.

Z drugiej strony jest też inna możliwość.
Będąc zamożnym, jednak w ogóle nie zainteresowanym sztuką, można w nią inwestować.

Jest to postawa wyrachowana i nieczuła na niewątpliwe walory estetyczne malarstwa, rzeźby, czy innych kierunków twórczości artystycznej. Jednak tak skrajne sytuacje zdarzają się, na szczęście, bardzo rzadko.

Według opinii doświadczonych kolekcjonerów łatwiej stać się z kolekcjonera inwestorem niż na odwrót, ponieważ pierwsza zawsze przychodzi pasja.

Zdaniem polskiego kolekcjonera Wojciecha Fibaka: „Kolekcjonowanie musi być pasją. Jeśli tylko chłodno się kalkuluje, nie wychodzi. Trzeba kierować się i sercem, i rozumem”.